Do napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł Janusza Wińskiego "Dyrektorzy przed kamery" (FP6/07). Mam odmienne zdanie w kilku kwestiach.
Bardzo jestem ciekaw, co to znaczy: "właściwe postrzeganie naszej Służby w społeczeństwie"? Że co? Że będą nas obsypywać kwiatami? Nie nazywać klawiszami? Kłaniać się na ulicy? Nigdy tak nie było i nie będzie.
Dyskusyjne jest również stwierdzenie: "nie potrafimy się medialnie sprzedać". Janusz Wiński - więziennik i doświadczony praktyk oraz fachowiec - dobrze wie, że proponując mediom stos materiałów o resocjalizacji, ciekawych zajęciach k. o., wycieczkach czy pielgrzymkach lub informację o ucieczce skazanego, znęcaniu się czy bójce osadzonych, dziennikarz zawsze wybierze tę ostatnią.
Wydaje się, że chcemy być postrzegani prawie jak zbawcy świata i ludzkości. A tak nigdy nie będzie. Nie powinniśmy z uporem udowadniać, że jesteśmy fajni, mili, sympatyczni i zawsze mamy rację. I tak nie ...